Nie ma najmniejszego sensu słuchać tego, co mówią Schetyna, Neumann, Sawicki, Petru czy wyraźnie okaleczony psychicznie Janusz Lewandowski. Nie ma sensu, ponieważ to co mówili choćby po debacie w Strasburgu czy dziś, przed drugim spotkaniem z premier Beatą Szydło obraża nawet inteligencję pantofelków. Ale przynajmniej wiemy jak z nimi jest, jak jest z PO, Nowoczesną i PSL, jeśli chodzi o ich relacje z Polską. Otóż, ich relacje z Polską są o wiele bardziej napięte, niż samej Polski z Komisją Europejską czy Niemcami. Nie wiedzieć czemu, Platforma i Nowoczesna postanowiły z Polską walczyć, zbroić się przeciwko niej z poparciem takich indywiduów jak Guy Verhofstadt czy Martin Schulz. To nie Zachód wypowiedział nam wojnę medialną czy polityczną, bo to byłyby za duże słowa, to byłaby nawet nieprawda, o czym mógł się przekonać każdy, kto obejrzał w całości debatę strasburską. Oczywiście, są tam całkiem liczni polakożercy, ale oni sami, tak zupełnie sami z siebie, nie wywołaliby antypolskiej awantury. Bo by się im nawet nie chciało, bo są inne zmartwienia.
Wojnę Polsce i Polakom, wypowiedzieli Schetyna, Petru, Sawicki, KOD i inne stwory polityczne i medialne. Wypowiedzieli wojnę także tym naiwnym Polakom, którzy sądzą, że obalenie rządów prawicy i powrót do berlińskiego koryta przyniesie nam niepojęte wręcz korzyści, czyli jeszcze więcej papu dla pokornych i już sytych, i tyranie od świtu do nocy dla przeciętnych Polaków. No i oczywiście, ani mru mru, jeśli chodzi o jakąś tam politykę Warszawy. Dobijające jest to, że nawet Berlin nie oczekiwał nigdy od Polski aż takiego serwilizmu i uległości, nie czyniła tego także Bruksela. Oni sami, jak najgorsza zaraza, wkupywali się przez osiem lat w drobne układziki unijne, w stołeczki, by posadzić w końcu na nich swoje tyłki i napełnić kieszenie. To nie są ani politycy, ani liberałowie, ani lewicowcy, to jest jedna wielka zgraja skompromitowanych cwaniaków, którzy śmią jeszcze mówić o dobru Polski, o naszym wizerunku. Stoją wszyscy razem - i niech maja tego świadomość - u progu zdrady narodowej i jeśli z jakiegoś powodu politycznego nie mówi tego głośno sam PiS, to właśnie tak jest, tak się nasze sprawy mają.
W zamian mamy twarde opozycyjne "Nie!" i ultimatum dla Prezydenta Andrzeja Dudy, że ma dwa tygodnie na zaprzysiężenie trzech sędziów, wybranych z naruszeniem prawa. To jest wojna z Polską i niech fani Petru, człowieka opętanego co najmniej wizją swojej wielkiej władzy, też to wiedzą, że tu nie chodzi o jakiekolwiek wartości i demokrację, tylko właśnie o rozwalenie polskiej demokracji i samej Polski. Nikt ich tu specjalnie nie podpuszcza. To oni podpuszczają i jęczą w Brukseli: -Dowalcie Kaczyńskiemu, dowalcie PiS-owi, wprowadźcie sankcje! Tacy to są z nich Polacy. A jak Duda nie przyjmie ślubowania to poprą antypolską rezolucję Verhofstadta. W jakimś sensie to są smutne dni dla Polski, ponieważ polska opozycja wkroczyła dziś zupełnie jawnie na drogę wojny z własnym państwem - nie z Kaczyńskim, nie z Szydło, tylko z Polską. Kto ma jeszcze resztki rozumu po tamtej stronie, niech opuści ten obóz, który wcale nie za długo może stać się obozem zdrajców naszej sprawy narodowej.
Komentarze
Pokaż komentarze (83)